top of page

JAK ZNIECHĘCIĆ DZIECKO DO NAUKI?

Updated: Aug 25, 2022

5 grzechów głównych rodzica





Dziś przekornie będzie, bo proponuję poradnik-odradnik, czyli czego nie robić, żeby coś zrobić.

Przechodzimy kryzys w edukacji. System zawodzi, nauczyciele są przytłoczeni papirologią, i w ogóle to już nie ma komu uczyć. No i wszechobecne ‘Nauczyciele nie umieją motywować!”

No, może niektórzy rzeczywiście tego nie potrafią. Uczyć też niektórzy nie powinni, ale nie o tym dzisiaj będzie. Dziś będzie o rodzicach, ponieważ rodzice odgrywają ogromną rolę w procesie edukacyjnym swoich dzieci, chociaż nie do końca zdają sobie z tego sprawę. A szkoda, bo często to właśnie rodzice są największymi demotywatorami. Niestety!

Kiedyś, gdy prowadziłam jeszcze korepetycje, byłam świadkiem dość dziwnej rozmowy ojca z synem. Po skończonej lekcji wpadł tato i od progu ‘no, i jak się zapytasz o drogę po angielsku?’. Dzieciak był w drugiej klasie szkoły podstawowej, oczywiście nie wiedział (Być może nawet po polsku by nie zapytał, ze wstydu). Jak zareagował tatuś? ‘No to uczysz się już kilka miesięcy i nie wiesz?’. Spytałam tatę, czy wie. Nie wiedział…




1. Krótka historia o -‘Jak to nie wiesz, jak to napisać? Przecież to proste!'

- 'Nawet najłatwiejszego słowa nie umiesz przeczytać?’


Wielu rodziców zapomina, że nauka języka (nie tylko obcego, ale też ojczystego) to proces, w którym nie wszystkie kompetencje trenujemy jednocześnie. Małe dziecko zanim zacznie mówić, najpierw słucha i wykonuje czynności, które tłumaczy mu mama. Czytanie i pisanie są kompetencjami, na których koncentruje się później. I nawet wtedy należy cierpliwie i wytrwale towarzyszyć dziecku, bo minie trochę czasu, zanim uczeń nauczy się liter oraz zrozumie i nauczy się zasad czytania i pisania w obcym języku. W języku angielskim inaczej mówimy, a inaczej piszemy wyrazy, zwykle zasady nie są oczywiste, a gdy dorzucimy do tego wyjątki i kłopotliwe th to naprawdę można się pogubić. Dlatego pamiętajmy, że ‘nie wiem’, które mówi dziecko, nie zawsze oznacza brak wiedzy. Często jest to zwykła niepewność i strach przed popełnionym błędem (jeszcze przed rodzicem, który mówi w danym języku). A pamiętajmy, że na błędach uczymy się najlepiej!


2. ‘Tyle się już uczysz i dalej nie wiesz, jak zapytać o drogę?’


No, może być tak, że dziecko jeszcze nie wie. Pewnie w tym roku uczyło się pogody, części garderoby, jedzenia lub wyrażania emocji i na spacer po mieście nie starczyło już czasu. I dobrze, bo nie da się poruszyć wszystkich tematów na raz (zresztą, gdyby się dało to przecież co roku dzieci musiałyby się uczyć tego samego, a to byłoby strasznie nudne!). Być może wie, ale zapomniało lub woli powiedzieć, że nie wie, żeby nie musieć rozmawiać z obcą osobą. Rodzice mają tendencję do zbyt pochopnego oceniania sytuacji. A ilu z nas na wyrywki potrafi powiedzieć, jak w innym języku zapytać o drogę, kupić coś w sklepie, czy poprosić o wymianę ręcznika w hotelu?


3. ‘Idź, przecież wiesz, jak kupić wodę, uczyłeś się tego!’


A czy każdy sześcio- czy nawet ośmiolatek będzie miał odwagę zapytać o coś obcą osobę, nawet w języku polskim? Nie! A przecież polski zna, to w czym problem? W tym, że wiedza to jedno, a dziecięce rozterki to drugie. Odezwać się do obcej osoby może być naprawdę stresującym przeżyciem dla dziecka (szczególnie takiego w wieku wczesnoszkolnym, które wstydzi się nawet własnego cienia), a co dopiero zapytać o coś w obcym kraju i języku. Zamiast stresować dziecko, spróbujmy dać mu przykład i sami załatwmy to, co potrzebujemy, pokazując dziecku, że nie jest to takie trudne i za jakiś czas na pewno samo będzie w stanie dogadać się za granicą.



4. ‘Ucz się, żebyś nie skończył jak mama.’


No, ten argument też najszczęśliwszy nie jest. Bo przecież mama jest najlepsza, więc co to w ogóle znaczy? Poza tym mama przecież sobie jakoś radzi bez tego języka i jest dobrze, więc ja też dam radę! Jeśli już musimy koncentrować się na niedoskonałościach rodzica, to raczej pokażmy, że rodzic też musi się uczyć i starać dużo bardziej niż dziecko, dlatego warto uczyć się w wieku szkolnym, ponieważ wymaga to dużo mniej wysiłku.





5. ‘Jak się mówi kot po angielsku?’


Metoda translatorska uznawana jest już za przestarzałą i mało efektywną. Teraz dzieci uczą się (a przynajmniej powinny, w mojej opinii) wyłącznie w danym języku, a tłumaczenie wyrazów opiera się na korzystaniu z obrazków, przedmiotów nas otaczających lub gestów. Może się więc zdarzyć, że dziecko kompletnie nie operuje w językach wymiennie i nie kojarzy odpowiedników polskich, bo zwyczajnie nie jest tak uczone. I dobrze! A rodziców zachęcam bardziej do wskazywania, rysowania, pokazywania niż pytania o słówka po polsku. Do tego typu zabaw genialnie sprawdzą się autorskie zestawy ćwiczeń Charatonik Academy.


93 views0 comments

Recent Posts

See All

Comentários


_edited.png


Jesteśmy dla Was


Pon-Pt 9.00-17.00


+48 728 258 408

Angielski dla dzieci i młodzieży

bottom of page